sobota, 20 września 2014

~~ Dzień pierwszy - rok 5 - Lucy Stone ~~

- Lucy, szybko! - krzyczał Akise wystawiając rękę przez drzwi- No przecież biegnę, nie umiem latać - przyśpieszyłam i złapałam go.Chłopak wciągnął mnie do pociągu i usiadł na ziemi ja w tym czasie zamknęłam drzwi.
- Jejku, ale z ciebie niezdara... - westchnął
- Ze mnie?! Gdybyś nie wysypał moich rzeczy nie musiałabym kilka minut ich zbierać a później biec za pociągiem!
- Czemu zwalasz wszystko na mnie?
- Bo to twoja wina - bulwersowałam się a Akise siedział spokojnie z drwiącym uśmiechem
- Chodźmy do przedziału, Ziemniaczku
- Nie mów na mnie Ziemniaczku! - krzyczałam ale on już wziął mnie pod pachę poczochrał po głowie i poszedł. Ruszyłam z nim. Weszliśmy do przedziału, w którym siedziała Nancy, dziewczyna Akise i Steven , nasz najlepszy przyjaciel. Mimo iż jest prefektem naczelnym pozwala nam na różne wybryki.
- Hej, co tak długo? - Nancy przywitała Akise długim całusem. Myślałam, że się zwymiotuję.
- Ta ciamajda nie zdążyła na pociąg - wskazał na mnie
- Już nie Ziemniaczek? - zaśmiał się Steven.
- Nie mówcie na mnie Ziemniaczek! - Sama nie wiem czemu tak mówią, od mugolskiej podstawówki byłam Ziemniaczkiem i tak zostało.
- Haha! - wszyscy prócz mnie się śmiali. Usiadłam przy oknie.
- Hej, Lucy, masz zamiar w tym roku nadal być takim kujonem? - zapytała Nancy z przekorą
- Tak... Chcę zostać Aurorem, więc muszę. - westchnęłam
- Oj Lucy, Lucy. Czasami jesteś taka zabawna - uśmiechnął się Steven
- Co w tym zabawnego?
- Musisz zaliczyć OPCM, Zaklęcia, Transmutację i Eliksiry. Plus po Hogwarciue 3 lata na Uniwerku. Wątpię, że podołasz.
Spojrzałam na rozbawioną trójkę zabijającym wzrokiem i założyłam słuchawki. Nie chce mi się ich słuchać. Mam marzenia i zamierzam je realizować.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Gdy byliśmy już w Hogwarcie poczułam ulgę. Uwielbiam tę szkołę, magię i wszystko co tylko możliwe. Powoli wdrapałam się na Wieżę Gryfindoru i odnalazłam swoje łózko. Przypadło mi obok okna, jak co roku. Wychodziłam z dormitorium do wielkiej sali, gdy zauważyłam, że nie mam na sobie szaty. Niczym Błyskawica popędziłam do kufra z ubraniami.
- Nie ma! Nie ma mojej szaty! - szeptałam w rozpaczy. Po kilkunastu minutach poszukiwania zeszłam na kolację przygnębiona. Usiadłam obok Akise i Stevena, za nami w Ravenclawie siedziała Nancy. 
-  Lucy, czemu nie masz szaty? - zapytał Steven marszcząc czoło.
- Zgubiłam, będę musiała iść do Hogsmeade i kupić nową... - odparłam
- Kiedy idziesz? - wtrącił się Akise
- Jutro wieczorem. Użyję transmutacji, żeby się tam dostać.
- Idę z tobą - uśmiechnął się
- Jak? Przecież nie jesteś animagiem
- Ale doskonale znam zaklęcie na niewidzialność.
- Sprytnie.
- Czekajcie chwilkę, niby jakim ty zwierzęciem jesteś? - zapytał Steven
- Motylem - zaśmiałam się
- Wiesz, może lepiej będzie jak oboje użyjecie zaklęcia, bo pani Noris poluje na motyle, szczury i inne takie.
- Masz rację - westchnął Akise.
Po chwili weszły pierwszaki. Wszyscy podekscytowani i szczęśliwi. Uroczo. Jak zwykle wszystkich porozdzielano. Później Dumbyldore coś gadał i przedstawił tegorocznych prefektów.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Około dwudziestej-pierwszej wracaliśmy do dormitorium. Strasznie zmęczona poszłam jeszcze do łazienki prefektów aby wziąć kąpiel. Zamknęłam drzwi na cztery spusty i nalałam wodę. 
- Uuuu! Ktoś się kąpie! - zapiszczała Marta
- Witaj Marto - uśmiechnęłam się
- Lucy! - Marta spróbowała mnie uściskać, jednak nie wyszło jej to. - Zostawię cię w spokoju, bo musiałaś mieć ciężki dzień, użyłaś olejku lawendowego. - odleciała. Dokładnie umyłam ciało i włosy. Wiedziałam, że jeżeli ich nie wysuszę to będę miała loki. Niestety nie miałam już siły, wytarłam je ręcznikiem i poszłam spać.

1 komentarz:

  1. BA-BA-BARDZO FAJNE ! Czuję, że będzie coś pomiędzy Lucy i Akise :3

    OdpowiedzUsuń